28 Wrzesień 2010
Witaj Kitaj

Zeby dostac sie z Kirgistanu do Chin musimy przekroczyc wysoka na 3570 m n.p.m. przelecz Torugart. Bez obaw, nie na piechote. Ani niestety nie lokalnym autobusem, tacy jak my zmuszeni sa wykupic w „biurze podrozy” transport po kirgiskiej i po chinskiej stronie. Innej drogi dla obcokrajowcow nie ma.
Droga z Naryn, zakurzona, wyboista i bezasfaltowa, wykancza opone naszego busa. Byc moze zlapana guma jest jak wrozba z chinskiego ciasteczka i naprawde powinnismy zostac w tym kraju, z ktorego wcale nie chcemy przeciez wyjezdzac. Nasz kierowca we wrozby nie wierzy, po godzinie kolo jest wymienione na nowe, a my znow mkniemy, tyle ze z powrotem. Nic to, ze granice zamykaja w poludnie na niekonczacy sie lunch, my milo spedzamy czas u wulkanizatora w najblizszej wiosce. Wszystko jednak jest z azjatycka precyzja wyliczone i za dwie minuty dwunasta kirgiski pogranicznik wbija nam pozegnalna pieczatke do paszportu.
Po drugiej stronie przeleczy bita droga ustepuje powoli gladkiej i rownej jezdni, a wreszcie prawdziwej autostradzie. Mijamy murowane, zadbane domy, posterunki i szlabany z wyprostowanymi Chinczykami w wyprasowanych mundurach, rzadowe lsniace budynki, tabuny dzieci na rowerach w drodze ze szkoly. Tylko krajobraz pozostaje ten sam. Z mieszanymi uczuciami witamy Chiny.




Autor: Ania&Olo. Kategorie: Chiny; Inne; Kirgistan .
Komentarze (2)
JCP:
15 paź 2010 o 7:19.
Witaj Kitaj, żegnaj Ciaptaj…powiedział siorbiąc zupę i spluwając pod stół :)
Robb i Ania:
18 paź 2010 o 13:27.
Czeeeeść :-)
Pozdrawiamy również serrdecznie .. przy szklance LiQ … takie samo ale inne ;-)
za oknem latają komary . .autobus i pociąg zrobiły swoje i właśnie zajechaliśmy do ….. Guilin ;-)
pozdr
